Znacznik: sztuka

Let’s talk about emotions, czyli jak żyję, czując za dużo #2

Cześć! To znowu Ja, Nadwrażliwiec. Dawno mnie tu nie było, nie? Pewnie myślałeś, że już nie wrócę. Nie no, tak szybko nie da się mnie pozbyć. Jestem trochę jak taka mała, uciążliwa mucha, która się nie odczepi, choćbyś nie wiem jak odganiał i próbował zatłuc. Trochę się po prostu działo ostatnio, wylałam kawę na zeszyt, ulubiony długopis mi się wypisał… Ale cóż, zawsze mogło być gorzej. Tia, jakoś tak wyszło, że coś o tym wiem, jak to jest „gorzej” i z całego serca nie życzę nikomu, kto tego nie rozumie, żeby zrozumiał, bo żeby zrozumieć, trzeba doświadczyć, a lepiej nie doświadczać. Są rzeczy, które dla człowieka powinny pozostać tylko tajemnicą niewartą żadnego zgłębiania.

Teodor Axentowicz- Pod brzemieniem nieszczęścia

Czytaj więcej…

Like it? Share it!

Moja przeszłość jest częścią mnie

Jako że zawsze w okresie jesienno-zimowym dopada mnie jakieś małe cholerstwo, w tym roku tradycji też musiało stać się zadość! Takim sposobem kaszląca, zatkana i z chrypą nie pozwalającą normalnie się wysłowić, zostałam w domu. No ok, niby ma to jakieś swoje zalety: nie idziesz do szkoły, śniadanie możesz zjeść na obiad, oglądając nie-wiadomo-który z kolei odcinek swojego ulubionego serialu na Netflixie. Szczerze, to nie do końca za tym przepadam. Nie lubię tej pustki w domu, braku konkretnej roboty i punktu skupienia myśli, które wędrują z tematu na temat i rozważają rzeczy, o których tak bardzo chciałam już nie pamiętać. Siadam wtedy na fotelu i gapiąc się w jeden punkt przez czas totalnie nieokreślony, myślę. I nie potrafię nic z tym zrobić. Szczególnie w takie dni jak ten, kiedy oprócz gardła, boli mnie też coś w środku. Mówię wam, widok rodem jak z obrazu Kirchnera.

Ernst Ludwig Kirchner, „Marcella”, 1910

Tyle że ja nie mam kota.

Czytaj więcej…

Like it? Share it!

Let’s talk about emotions, czyli jak żyję, czując za dużo #1

Ej, bo to nie tak, że ze mną jest coś nie w porządku. Choć z drugiej strony, jakby się zastanowić to nikt też nigdy nie stwierdził, że wszystko OK. Ja po prostu czuję trochę więcej, niż bym chciała, martwię się na zapas, myślę o rzeczach, o których niektórym nawet się nie śni, czytam między wierszami i widzę to, co innym zazwyczaj umyka. W momencie, kiedy to wszystko się nagromadzi, czyli hmm… średnio co drugi dzień mojego krótkiego życia, doprowadza mnie do swego rodzaju szaleństwa i jak stanę przed lustrem to wyglądam mniej więcej tak, jak ten zacny pan ze zdjęcia:

Gustave Courbet, „Autoportret: zdesperowany człowiek”, 1845

Zdesperowany Courbet. Po prostu.

Czytaj więcej…

Like it? Share it!

Wszędzie wokół sztuka

Rozłożyłam wszystko na podłodze. Książki otwarte na stronach z moimi ulubionymi obrazami. Kartki z wiedzą, która była niezastąpiona przy tych wszystkich konkursach, w których brałam udział. Stare rysunki. Nowe rysunki. Odręczne notatki, których sama czasem nie rozczytam. Parę szkiców, trochę bazgrołów. Niezdefiniowane kompozycje. Nowe pędzle postawione pod ścianą, mimo że mama tyle razy chowała je do szafki. Nie wiem czemu.  Po prostu lubię mieć je na widoku.

Czytaj więcej…

Like it? Share it!

35 tysięcy dzieł w 3 godziny, czyli o tym jak biegałam po Luwrze #2 – Królowa portretów

-Czy ty wiesz w ogóle, w którym miejscu teraz jesteśmy?

-Ależ oczywiście. Nie trudno zauważyć, że gdzieś w Luwrze.

-Od 20 minut próbujemy trafić do Mona Lisy!

-Bo ta mapka jest jakaś niezorganizowana! Pokazuje, że już dawno powinien być skręt, a nie ma!

-Może po prostu nie umiesz patrzeć, to jest najlepiej oznakowany obraz w całym muzeum!

-W takim razie dlaczego jeszcze jej nie znalazłyśmy?

-Trzeba było patrzeć uważn…

-Patrz! Jest! Oto Mona Lisa!

-Co? Gdzie? Ja tu tylko widzę tłum ludzi!

-To jest najlepszy dowód na to, że trafiłyśmy w dobre miejsce.

Czytaj więcej…

Like it? Share it!

Sztuka przez wielkie „S”, czyli jak to według mnie wygląda #2

Siedzimy na przerwie w szkole znudzeni kolejnym monotonnym dniem nauki. Pogoda nie dopisuje, chociaż może to i dobrze, bo gdyby świeciło słońce, narzekalibyśmy, że musimy tkwić w budynku. Żeby ożywić atmosferę , ktoś zaczyna rozmawiać o „przyszłości”: o naszych planach, marzeniach, celach. To jakoś zawsze wszystkich odmienia i każdemu świecą się oczy na wspomnienie o swojej idealnej robocie, choć nikt nie dopuszcza do siebie myśli, że powiedzieć jest łatwiej niż zrobić. Rzucam, że chciałabym pracować ze sztuką, odkrywać ją na nowo i promować zdolnych artystów. W tym momencie pada pytanie, które od dawna zadają mi dorośli, znajomi i nawet dzieci.

Co takiego jest w tej sztuce współczesnej?

Co jest takiego w tych bezwyrazowych plamach, sprzedających się za miliardy dolarów, które mogło namalować dziecko?

I powiem wam, że prawdziwą sztuką jest wyjaśnienie tego w jak najprostszy sposób.

Co ona tutaj widzi?!?!

Czytaj więcej…

Like it? Share it!

Sztuka przez wielkie „S”, czyli jak to według mnie wygląda #1

Galeria… taka zwykła galeria… na ścianach wiszą obrazy, czasem gdzieś w kącie stoi samotnie rzeźba. Ludzie sobie chodzą… Nie! Oni spacerują, przechadzają się leniwie między salami, bez pośpiechu  podziwiając otaczające ich arcydzieła. Na środku pomieszczenia stoi kanapa, przeznaczona dla osób, które chciałyby dłużej popatrzeć na dane dzieło, a z różnych powodów siedzenie zwyczajnie ułatwi im kontemplowanie. Te kanapy zawsze stoją przed ważniejszymi dziełami, ale zazwyczaj „zapchane” są znudzonymi osobnikami, gapiącymi się bezmyślnie w małe błyskające ekraniki (w przeważającej większości emanują one doskonale nam znanym, niebieskim światłem). Zastanawiam się wtedy, jak to działa: dlaczego niektórzy na samą myśl wyprawy do galerii podskakują z ekscytacji i wręcz nie mogą się doczekać wizyty, a reszta – no cóż – przychodzi, bo musi. Tak się zastanawiam nad tym od dłuższego czasu i dochodzę do wniosku, że… to w sumie długa historia.

Czytaj więcej…

Like it? Share it!

35 tysięcy dzieł w 3 godziny, czyli o tym jak biegałam po Luwrze #1

Luwr! Żebym to ja potrafiła powiedzieć, ile czasu marzyłam o chwili, w której  idąc przez ogrody Tuileries, gdzie sam Claude Monet eksperymentował ze swoimi obrazami, zachwycę się atmosferą wszechobecnej tam zieleni. Kiedy to przechodząc pod triumfalnym łukiem du Carrousel, zatrzymam się i spojrzę w stronę wielkiego, tętniącego życiem miasta miłości, miasta moich marzeń. Potem powoli zbliżę się do wielkiej szklanej piramidy, tej niesamowitej i trochę wyrwanej z kontekstu budowli, która, choć niekoniecznie lubiana przez Francuzów, stała się symbolem Paryża rozpoznawanym na całym świecie. Aż w końcu wejdę do środka i będę mogła w pełni poczuć ten ogrom, tę atmosferę i zgubić się na długie godziny wśród dzieł wielkich mistrzów, poznając przeróżne historie bezgłośnie szeptane przez obrazy i rzeźby ze wszystkich zakątków świata…

Widok z okna muzeum na dziedziniec z piramidami

Czytaj więcej…

Like it? Share it!

Sztuka, nie sztuka…

Czym jest sztuka? Najpiękniejszą rzeczą na ziemi. Wielu z Was zapyta pewnie dlaczego tak sądzę, a równie wielu nie zgodzi się z moją odpowiedzią. Chciałabym jednak przybliżyć Wam ten świat artystów, malarzy, ich obrazów i rzeźb, w którym zawsze czuję się tak bezpiecznie. Jak u siebie w domu.

Cała sztuka współczesna na jednym obrazku - nawet Pollock trochę się załapał :D

Cała sztuka współczesna na jednym obrazku – nawet Pollock trochę się załapał 😀

Czytaj więcej…

Like it? Share it!

© 2018 Heart of Art

Theme by Anders NorenW górę ↑