Mógłbyś ze mną tutaj być, w ten jeszcze ciepły letni wieczór, kiedy to radość z życia słabnie delikatnie wraz z zachodzącym coraz wcześniej słońcem. Nie pierwszy raz siedziałam o tej porze na tarasie, wpatrując się w moje ukochane gwiazdy, ale pierwszy raz poczułam, że czegoś, a raczej kogoś, mi brakuje. Wieczorne posiedzenia z herbatą były raczej moim osobistym rytuałem, do którego nikogo nie dopuszczałam, by w spokoju móc uporządkować myśli i pobyć choć przez chwilę sama ze sobą. Ale tym razem w szumie drzew było trochę pustki, cykanie świerszczy straciło swój rytm, a blask gwiazd tak bardzo przypominał mi o twoich niebieskich oczach, że uderzyła mnie nagle dziwna fala samotności i gwałtownie zapragnęłam poczuć twoje ciepło na swojej skórze. I nie mogłam już myśleć o niczym innym, jak o tobie, twoim dotyku i tym subtelnym mrowieniu w brzuchu, które czułam, kiedy byłeś obok. Świat przez moment zawirował, kiedy delikatnie mnie objąłeś i zbliżyłeś do moich ust swoje… Byłeś moim snem na jawie, lekką fatamorganą, ale czułam jakbyś nagle się pojawił i znów na chwilę stał się mój.

Edward Munch, Pocałunek, 1897

Ale czy kiedykolwiek w ogóle nim byłeś?

Czytaj więcej…

Like it? Share it!