Znacznik: czas

O tej porze roku coś się zmienia w człowieku

Wczoraj był jeden z tych jeszcze ciepłych wrześniowych wieczorów, kiedy temperatura wciąż pozwala na przyjemne spacery po zmroku bez ryzyka odmrożenia czubka nosa i wszystkich innych części ciała. Mgła delikatnie rozpraszała światło lamp na ulicy i przyćmiewała księżyc, choć może to tylko moje zmęczone oczy płatały mi figle. O tak, nadszedł ten czas, kiedy ciało nie do końca nadąża za rozbieganym umysłem zmuszanym do ciągłego działania na wysokich obrotach, a reszta świata, jakby dla przeciwieństwa, wydaje się zasypiać, coraz wolniej istnieć, bo Lato osiągnęło już wszystko co mogło i teraz pokornie oddaje się w objęcia Jesieni. Choć już trzeci raz z rzędu wyszłam na wieczorny spacer z myślą, że to ta ostatnia przechadzka bez zmarzniętych dłoni, tym razem czułam, że na pewno tak będzie.

Ludwik de Laveaux „Paryż w nocy” 1893

O tej porze roku zmienia się coś w człowieku. I właśnie coś zmieniło się we mnie.

Czytaj więcej…

Like it? Share it!

Dziękuję za miłość- opowiadanie

Tamtego wieczoru, tak jak za każdym razem, kiedy woda zagotuje się w starym czajniczku odziedziczonym po prababce, a na niebie pojawi się wielka, srebrzysta kula, pani Mariné usiadła w swoim ulubionym fotelu przed kominkiem. Czekając na dzieci, patrzyła na tańczące płomyki ognia. Zawsze w takich momentach zastanawiała się nad zwinnością i płynnością ich ruchów, która ją hipnotyzowała i jakimś sposobem wprowadzała w stan cudownego spokoju.

Czytaj więcej…

Like it? Share it!

Potrzebuję tylko wspomnień

Miasto po zmroku zawsze wydawało mi się piękniejsze i znacznie ciekawsze niż za dnia, kiedy to wszystkie światła gasną, a razem z nimi znikają tajemnice widoczne tylko w ciemnościach. Lubię spacerować wtedy bez celu, jednocześnie próbując usilnie go znaleźć podczas analizowania zdarzeń z mojego życia pod każdym możliwym kątem, starając się odpocząć w ten sposób od ogromu rzeczy do zrobienia i niekończących się deadline’ów. „Nowy Rok za pasem, więc może czas najwyższy zrobić rachunek sumienia, co Kama?”- mówię do siebie pod nosem, zmierzając w kierunku najbliższego przystanku autobusowego. Szybkie obliczenia, które nie są dla mnie jeszcze za trudne do wykonania, wskazują na to, że w domu będę za jakieś 40 minut. Och, idealny czas na refleksje! Wsiadając do autobusu, dochodzę do wniosku, że matma przydaje mi się w sumie tylko w przypadkach takich jak ten, kiedy to muszę wyliczyć, na jak długo mogę zatopić się w myślach, żeby nie przegapić swojego przystanku.

Czytaj więcej…

Like it? Share it!

No, zaczyna się jesień

Coś mnie dzisiaj gryzie w środku. Może gdyby pogoda była inna, gdyby wakacje dopiero się zaczynały, a lato było w pełni, może gdybym była w innej sytuacji, niż jestem dzisiaj, gdybym poszła na spacer, zjadła lody czy wiedziała, że w Ziemię ma uderzyć meteoryt, to może nie byłoby tak źle. Ale nie jestem w stanie się za nic zabrać. Zaczął się właśnie wrzesień, czas największej melancholii i zmian, trzeba będzie się ogarnąć, zebrać manatki, ruszyć do przodu i zapomnieć o siedzeniu do późna na rzecz wczesnego wstawania. Tyle rzeczy mnie czeka w najbliższym czasie. Ja też wciąż na coś czekam, tylko cholera nie wiem na co.

Czytaj więcej…

Like it? Share it!

Tik tak, tik tak…

Siedzę sama w pokoju. Jest już dosyć późno, dawno powinnam iść spać. No właśnie, późno. Skąd ja to wiem, że jest już późna godzina? Patrzę na mój zegar i nasuwa mi się mnóstwo pytań.

Jak to się dzieje, że istnieje w ogóle coś takiego jak czas?

Jak on wygląda, jeśli w ogóle możemy mówić tu o „wyglądaniu”?

Dlaczego nie możemy go zatrzymać, cofnąć, przyspieszyć i czemu czujemy jego upływ?

Czemu coś, co się stało, już zawsze będzie należeć do przeszłości?

Dlaczego nie jesteśmy w stanie podróżować w czasie? A może jesteśmy, tylko o tym nie wiemy?

Cisza. Wszechobecna cisza. Nikt nie potrafi mi odpowiedzieć.

czas

Czytaj więcej…

Like it? Share it!

© 2018 Heart of Art

Theme by Anders NorenW górę ↑