Pod sceną zbiera się coraz więcej ludzi. Ekscytacja i wielka radość to kluczowe uczucia towarzyszące każdemu uczestnikowi tego festiwalu. Wszyscy z niecierpliwością czekają na znak DJ-a. Leci najlepsza muzyka, tańczymy, śpiewamy i zaczyna się odliczanie. 10…9…Każdy ma już w rękach kolorowy proszek. 8…7…6… Na miejsce dobiegają wszyscy spóźnialscy i niezdecydowani, którzy w ostatniej chwili postanowili trochę podkolorować swój dzień. 5…4… Teraz głośno i wyraźnie odlicza już każdy. 3…2…1…

kolory

W jednej chwili wszyscy skaczą do góry, wielobarwna chmura unosi się w powietrze, widać tylko mgłę utworzoną z wszystkich kolorów tęczy. Wznosi się okrzyk radości kilkudziesięciu osób, pokolorowanych zabarwioną mąką, który słychać aż na drugim końcu plaży. Wszyscy robią sobie zdjęcia z przyjaciółmi, rodziną, znajomymi i nieznajomymi, spotkanymi przypadkiem podczas całego tego zamieszania. Można powiedzieć, że panuje tu jedna zasada: jesteś kolorowy, jesteś spoko. Najwspanialsze jest to, że nie znajdziesz tu osoby, z kwaśną miną. Tu nie liczy się nic, żaden fakt o tobie, twoje zdolności, poglądy i czyny. Jeśli uśmiechasz się, śmiejesz, śpiewasz i tańczysz tak, jakby nikt cię nie widział, ludzie przyłączą się do ciebie i będą to robić razem z tobą.

 

Wspaniale było patrzeć na tłum osób oczarowanych kolorami, widzieć uśmiechy na ich ubrudzonych twarzach. Patrzeć na radość i energię ludzi, którzy na co dzień spokojni i zrównoważeni, dzięki kolorom ożywają, śpiewają i bawią się w rytm muzyki. I to wszystko dzięki niezwykłej sile oddziaływania różnych barw na człowieka, którą nazywam Magią Kolorów.

 

Pamiętam jak parę lat temu, usłyszałam rozmowę moich rodziców z dekoratorem wnętrz. Akurat budowaliśmy dom i trzeba było wybrać farby, których użyjemy do pomalowania ścian, w tym też w moim pokoju. Wtrąciłam się, mówiąc że koniecznie chce czerwony kolor, co iście zaskoczyło moich rodziców. Dlaczego akurat czerwień? Nie mam pojęcia. Ot taki mały kaprys. W każdym razie, dekorator wytłumaczył mi, że nie jest to do końca odpowiedni kolor, gdyż prócz miłości, symbolizuje on również ogień, złość, walkę, agresję i krew, co może źle wpływać na moje samopoczucie. Wyobraźcie sobie zdziwienie i przerażenie małej dziewczynki, która usłyszała słowo „krew” czy „ogień”. „OK” powiedziałam przestraszona „Może być żółty.”.

 

To był pierwszy raz kiedy usłyszałam ,że kolory mogą wpływać na nasze uczucia, samopoczucie i zachowanie. Jak to działa? Zależy to od długości fali i interpretacji ich przez nasz mózg. Im dłuższa fala tym więcej energii, którą dany kolor oddaje otoczeniu, przez co możemy reagować mniej lub bardziej na daną barwę, a… bla, bla, bla, itp. itd. Reszta jest bardziej skomplikowana.

 

W każdym razie, to w jaki sposób odbierzemy barwę zależy od naszych wspomnień, nastawienia i wrażliwości, gdyż w ten proces zaangażowany jest cały nasz organizm, osobowość i psychika. Zazwyczaj nie lubimy czarnego koloru, bo kojarzy nam się ze śmiercią, za to kolory czyste wprawiają nas w radosny nastrój, bo symbolizują tęczę.

 

Kiedy rozmawiamy o kolorach na co dzień, mówimy o barwach ciepłych, zimnych, pastelowych albo nadajemy im nazwę od produktu, z którym się kojarzą np. kawowy. Kiedy rozmawiamy jednak o kolorach w sztuce, wspominamy o barwach typowych dla twórczości danych artystów i stylów, kolorach tycjanowskich czy zieleni Veronesa. Tak naprawdę to dawni malarze wymyślili całą gamę barw, którą mamy teraz, kiedy to nie mając jeszcze żadnej wiedzy teoretycznej, intuicyjnie mieszali farby na palecie tworząc kolory wszelkiego rodzaju. Kandinsky stworzył nawet własny system wiążący kolory z figurami geometrycznymi, na podstawie którego wymyślał i tworzył swoje dzieła.

 

Kolorem można nadać nastrój, akcentem kolorystycznym wyróżnić ważną rzecz, szeroką gamą barwną dodać dynamiki dziełu, za to wąską: nadać spokoju. Można wykorzystać kontrasty barw i złudzenia optyczne do stworzenia perspektywy powietrznej czy malarskiej. Możliwości jest od groma. Największe jaja zaczynają się wtedy, kiedy wpisujesz „Dama z łasiczką” w wyszukiwarce wujka Google i widzisz masę różnych wersji kolorystycznych jednego obrazu. Prawie 100% dzieł, poznajemy z reprodukcji, nie w oryginale. Właściwie to 100% świata poznajemy z reprodukcji, bo to, co widzimy, jest tylko obrazem, który wytworzył nasz mózg zaraz po tym jak do naszego oka dotarło światło.

 

W sztuce symbolika barw była czymś ustalonym i stosowanym zgodnie z przyjętym akurat znaczeniem. Błękit był znakiem boskości i wierności, czerwień miłości i męki Jezusa, zieleń symbolizowała nadzieję a biel niewinność. W średniowieczu wierzono też, że barwy czyste to kolory boskie, a złamane „grzeszne”. Wyobrażacie sobie namalowanie obrazu za pomocą tylko sześciu barw? Stworzenie pejzażu przy użyciu jednego odcienia zieleni? Przekichane normalnie.

 

Teraz artyści używają danych kolorów, aby wywołać odpowiednie emocje u swoich odbiorców. Utrzymane w odcieniach zieleni i różu krajobrazy Tarasa Lobody, wprowadzają w sielski nastrój i są całkowitym przeciwieństwem mocnych w wyrazie dzieł Victora Shelega z czerwonymi akcentami widocznymi niemal na każdym obrazie. Tak samo dzieła Opałki i Beksińskiego zdecydowanie wprowadzą nas w bardziej melancholijny nastrój niż utrzymane w ciepłej kolorystyce żółci i pomarańczy obrazy Radziewicza.

 

Tą nietypową możliwość wpływania kolorów na nasze samopoczucie zaczęto używać w medycynie. Chromoterapię, czyli leczenie kolorami, wykorzystywały już starożytne ludy, a na nowo została odkryta w XIX wieku. Polega ona nie tylko na noszeniu ubrań i jedzeniu potraw w odpowiednich barwach ale też na naświetlaniu nimi niektórych części ciała. Działa to mniej więcej tak: każda barwa, tak jak każda część naszego ciała, wytwarza inną częstotliwość drgań. Kiedy chorujemy, zostaje ona zakłócona i tylko odpowiednie kolory mogą nam pomóc wrócić do normalnego stanu.

 

Nasz organizm sam podpowiada nam zmianę kolorystyki. Dlatego też np. kiedy czujemy się zestresowani mamy ochotę na spacer po parku lub lesie. Tylko czasami zamiast go słuchać, ulegamy trendom i stylom w modzie, które nie zawsze nam odpowiadają. Dlatego warto czasem posłuchać samego siebie, bo Magia Kolorów jest wystarczająco duża, aby wprawić nas w dobry humor.

Like it? Share it!