Wiecie co, to jest strasznie trudna rzecz. To całe staranie się, wyrażanie uczuć, umiejętność gadania, reagowania, bycia nieskończenie cierpliwym. Znajdowanie sobie przyjaciół w przedszkolu było zdecydowanie prostsze: jeśli ktoś miał takie same zabawki jak ty, to go nie lubiłeś, jeśli podobał ci się albo podzielił czekoladą, to był spoko. I tyle. Miałeś „przyjaciela”, dopóki nie oberwałeś od niego piaskiem w oczy na placu zabaw. Proste? Proste. BYŁO.  A teraz? Selekcja, konflikty charakterów, zazdrość, brak wzajemności – filozofia relacji z ludźmi jest trudniejsza niż się wydaje. Jedyną alternatywą wydaje się być samotność, w sumie jest wtedy mniej zachodu. Słuchajcie, może długo po tym świecie nie chodzę, ale jedną rzecz wam powiem: nie próbujcie żyć bez ludzi. Nigdy.

Nie będzie to jakieś odkrywcze, kiedy powiem, że chyba nikt nie może długo wytrzymać bez bliskości drugiego człowieka. Może się ze mną nie zgodzicie, kiedy powiem, że przyjaźń jest najważniejszą, najtrudniejszą i najpiękniejszą relacją w życiu. Dużo daje, jeszcze więcej wymaga, chce szczerości, wzajemności, wsparcia i otwartości. Może to dla was dziwne, że zamiast o miłości mówię o przyjaźni. Ale to od niej się zazwyczaj zaczyna, ona jest pierwszym krokiem do wyrwania z samotności i choć nie jest to do końca oczywiste, sama jest swego rodzaju miłością, może nawet trudniejszą do ogarnięcia.

Jejuśku, to się dopiero filozoficznie zrobiło.

Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że przyjaźń zaczyna się, jeśli ktoś stwierdzi: „O jejku, ty też?! A myślałem, że tylko ja tak mam”. Kiedy spotkają się dwie bratnie dusze, dzieje się coś niezwykłego- nie liczy się wiek, kolor skóry, podejście do życia, osiągnięcia, po prostu nic. Nagle, nie wiadomo dlaczego, dzwonisz do kogoś tylko po to, żeby się upewnić czy zjadł obiad, wrócił do domu, spał choć trochę czy rozmawiał z matką. Niczym Warhol i Basquiat traktujecie się jak rodzina, uzupełniacie idealnie, jeden drugiemu oferuje wszystko i wszystko od drugiego dostaje. Piękne, piękne, doprawdy. Życzę wam relacji takiej, jaką mieli oni.

A, zapomniałabym. Jakbyście mogli pominąć punkt, w którym jeden umiera, a drugi z załamania popełnia samobójstwo, to w ogóle byłoby super.

Zdjęcie autorstwa Tseng Kwong Chi- Andy Warhol i Jean Michel Basquiat w 1987 roku. Mimo 32 lat różnicy, stworzyli razem niezwykłą więź i namalowali ponad 100 obrazów. Jean po śmierci Andy’ego, załamał się, wrócił do nałogu i przedawkował, umierając w wieku zaledwie 28 lat.

To, że każdy z nas ma trochę nierówno pod sufitem, to wiadomo. Lepiej się żyje, kiedy do wszystkiego podchodzi się z dystansem, patrzy na świat przez różowe okulary i wplata odrobinę szaleństwa pomiędzy szare kartki codzienności. Weźmy chociażby największego znanego ekscentryka w świecie sztuki, Salvadora Dalego. No czyż nie jest to idealny przykład szaleństwa? A kiedy życie takiego wariata staje się jeszcze lepsze? Kiedy spotyka drugiego, tak samo stukniętego jak on!

Salvador Dali i Man Ray, sfotografowani z dzikim spojrzeniem, pełnym jakiegoś szaleńczego niepokoju. Cóż, ja to się boję tego zdjęcia.

Zdarza się, że ludzie spotykają się w złym momencie swojego życia. Owszem, są dla siebie stworzeni. Potrafią zupełnie niespodziewanie się dla siebie otworzyć i zżyć bardzo szybko. Och, nie mogą żyć bez siebie, dzień w dzień widując się to na obiad, do kina, na spacer, czy pod byle innym pretekstem, aż stają się dla innych wręcz denerwujący. Ale to nie skończy się dobrze, na pewno nie w tym wszechświecie. Czują to mocno, za mocno i za szybko, powoli tracąc sens całej relacji. Przy czym w przypadku Bacona i Freuda dochodziły silne charaktery i bezkompromisowość. Nie, to było od początku skazane na porażkę. Wręcz dziwne, że relacja utrzymała się tyle czasu.

Lucian Freud i Francois Bacon, specjaliści od szybkiej, intensywnej i mocnej, ale przemijającej przyjaźni.

Może przyjaźń się rozpadła, ale Freud przez większość swojego życia, miał na ścianie w sypialni jeden z pierwszych obrazów Bacona. Nie zdjął go nawet po kłótni ze słynnym artystą. Oooo, jak słodko <3

„Trzy studia do portretu Luciana Freuda”, obraz autorstwa Bacona, który potem stał się najdroższym obrazem w dziejach.

„Przeciwieństwa się przyciągają” powtarzają wszyscy dookoła od wieków, co zaczyna być dla młodych momentami irytujące i nie do końca możliwe. Nie powiedziałabym, że działa to na zasadzie „przyciągnięcia”, ale uzupełniania. Jako że (ale news!) nikt nie jest idealny, ludzie czasem potrzebują kogoś, kto ich zrównoważy. Tak właśnie Picasso dogadał się z Matisse, spotkał się egoistyczny ekstrawertyk i zrównoważony człowiek z rezerwą do świata. Kto wie, czy historia sztuki wyglądałaby dziś tak samo, gdyby ta dwójka nie odnalazłaby siebie nawzajem w wielkim świecie, spowitym widmem wojny.

Autoportrety: Pablo Picasso i Henri Matisse- przyjaciele do samej śmierci wymieniali między sobą uwagi dotyczące swoich prac.

Wiecie, każdy z tych typów przyjaźni ma w sobie coś pięknego i coś, co najwygodniej byłoby zlikwidować, wymazać, wyidealizować. Każda przyjaźń ma inną historię. Tworzą ją ludzie o innym charakterze, nawykach, podejściu, doświadczeniach. Największym błędem jaki możecie popełnić w przyjaźni, jest sklasyfikowanie jej pod jedną kategorię, chęć ukierunkowania jej w jedną stronę i brak rozmowy.

Kiedy jesteś chory, robisz wszystko, żeby znaleźć lek i wyzdrowieć. Kiedy w relacji pojawi się problem, masz robić wszystko, żeby go rozwiązać. Samotność jest teraz plagą, a nawiązywanie przyjaźni nigdy nie było takie trudne. A przeszkody są zawsze tam, gdzie pojawia się więź między ludźmi.

Życzę wam, z doświadczenia i całego serca, żebyście nie rezygnowali, nawiązywali kontakty, tworzyli relacje i rozmawiali. I choć nie ma na świecie nic trudniejszego, to jeśli na końcu tej drogi znajdziecie prawdziwą przyjaźń,  zobaczycie, że była ona warta każdego wysiłku.

Like it? Share it!
  • 9
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •