Autor: Kamila Mistarz (strona 1 z 3)

Życie to (nie) teatr! (?)

Wbiegłam tam. Dosłownie czułam, jakbym tam leciała niesiona na skrzydłach tej samej ekscytacji, którą czuję za każdym razem, kiedy tam jestem. Zatrzymałam się oszołomiona przed małymi schodkami, kiedy światło z góry pozbawiło mnie na chwilę wzroku. Podziękowałam w duchu za to, że tam jest. Mimo wszystko czuję się lepiej, kiedy nie widzę tych setek oczu patrzących w moją stronę z zaciekawieniem, liczących na to, że zobaczą coś, co ukoi ich samotne dusze, które zaprowadziły je dziś wieczór właśnie w to miejsce. Przymknęłam oczy. Założyłam maskę i zaczęłam, czując jak dostaje skrzydeł na myśl o nowej przygodzie na scenie. Stałam się kimś nowym z inną historią, innym życiem. Mogłam zrobić wszystko z moim ciałem, manewrować mimiką i nie bałam się ośmieszenia. Tutaj mogę założyć maskę i być kim chcę, kim tylko chciałabym być. Wymyślić nową siebie i zacząć od początku. Aplauz, aplauz, brawo! Z widowni dochodzą krzyki.

 

Jorge Marín- Gimnasta II Alado en Cubo

Zawsze mnie to dziwi, jak bardzo ludzie lubią nieprawdziwe historie.

Czytaj więcej…

Like it? Share it!

O tej porze roku coś się zmienia w człowieku

Wczoraj był jeden z tych jeszcze ciepłych wrześniowych wieczorów, kiedy temperatura wciąż pozwala na przyjemne spacery po zmroku bez ryzyka odmrożenia czubka nosa i wszystkich innych części ciała. Mgła delikatnie rozpraszała światło lamp na ulicy i przyćmiewała księżyc, choć może to tylko moje zmęczone oczy płatały mi figle. O tak, nadszedł ten czas, kiedy ciało nie do końca nadąża za rozbieganym umysłem zmuszanym do ciągłego działania na wysokich obrotach, a reszta świata, jakby dla przeciwieństwa, wydaje się zasypiać, coraz wolniej istnieć, bo Lato osiągnęło już wszystko co mogło i teraz pokornie oddaje się w objęcia Jesieni. Choć już trzeci raz z rzędu wyszłam na wieczorny spacer z myślą, że to ta ostatnia przechadzka bez zmarzniętych dłoni, tym razem czułam, że na pewno tak będzie.

Ludwik de Laveaux „Paryż w nocy” 1893

O tej porze roku zmienia się coś w człowieku. I właśnie coś zmieniło się we mnie.

Czytaj więcej…

Like it? Share it!

Tak długo cię kochałam

Mógłbyś ze mną tutaj być, w ten jeszcze ciepły letni wieczór, kiedy to radość z życia słabnie delikatnie wraz z zachodzącym coraz wcześniej słońcem. Nie pierwszy raz siedziałam o tej porze na tarasie, wpatrując się w moje ukochane gwiazdy, ale pierwszy raz poczułam, że czegoś, a raczej kogoś, mi brakuje. Wieczorne posiedzenia z herbatą były raczej moim osobistym rytuałem, do którego nikogo nie dopuszczałam, by w spokoju móc uporządkować myśli i pobyć choć przez chwilę sama ze sobą. Ale tym razem w szumie drzew było trochę pustki, cykanie świerszczy straciło swój rytm, a blask gwiazd tak bardzo przypominał mi o twoich niebieskich oczach, że uderzyła mnie nagle dziwna fala samotności i gwałtownie zapragnęłam poczuć twoje ciepło na swojej skórze. I nie mogłam już myśleć o niczym innym, jak o tobie, twoim dotyku i tym subtelnym mrowieniu w brzuchu, które czułam, kiedy byłeś obok. Świat przez moment zawirował, kiedy delikatnie mnie objąłeś i zbliżyłeś do moich ust swoje… Byłeś moim snem na jawie, lekką fatamorganą, ale czułam jakbyś nagle się pojawił i znów na chwilę stał się mój.

Edward Munch, Pocałunek, 1897

Ale czy kiedykolwiek w ogóle nim byłeś?

Czytaj więcej…

Like it? Share it!

Projekt „Why Don’t We Talk?”

Kiedy przychodzą ciężkie dni czy pojawiają się problemy, wszyscy oczekują od nas, że będziemy silni, że jakoś sobie poradzimy. Nawet sami zaczynamy powtarzać to sobie w kółko: trzeba się wziąć w garść i iść do przodu, zapomnieć o tym co było i nie myśleć o bólu. No bo nie ma takiej opcji, żeby ktoś zobaczył, że nie dajemy rady!

A co jeśli czasem po prostu „bycie silnym” nie wystarczy?

Nie twierdzę, że próbowanie wyprowadzenia wszystkiego na prostą i optymizm to zły pomysł, ale życie czasem daje kopniaka, z którym ciężko jest sobie poradzić nawet najsilniejszym. Człowiek potrzebuje drugiego człowieka, wzajemnego wsparcia i zrozumienia. A my wciąż nie chcemy rozmawiać.

Dlaczego?

Projekt „Why Don’t We Talk?” powstał, aby powiedzieć trochę o rzeczach, o których wciąż boimy się rozmawiać, mimo że powinniśmy. Emocje chowane w środku potrafią zniszczyć nas bardziej niż się tego spodziewamy. Nie mamy leków na wszystkie problemy i zapewne nigdy nie będziemy ich mieć, ale czasem nawet krótka rozmowa może zmienić wszystko.

W takim razie, dlaczego nie rozmawiamy?

Somebody Will Listen – Film o zdrowiu psychicznym

Like it? Share it!

Deszcz i jego dziewczyna

Nie byłam do końca pewna, czy po moich policzkach spływają łzy, czy to tylko krople Deszczu spadające z grafitowego nieba. Może nie powinnam była stać na środku chodnika podczas ulewy, ale najzwyczajniej w świecie nie obchodziło mnie wtedy nic, żadne obowiązki, plany, a już na pewno nie przechodnie, pędzący przed siebie jak szaleni. Tak bardzo potrzebny był mi Deszcz, chłód, to uczucie wody swobodnie spływającej po moim ciele. Zebrało mi się na śmiech, kiedy z zimna tak bardzo się trzęsłam, że moje nogi odmówiły mi posłuszeństwa. Chciałam coś poczuć i Deszcz dobrze o tym wiedział, kiedy delikatnie muskał kroplami nie tylko moją skórę, ale docierał też do duszy, wymywając z niej kurz codzienności. Był moim ratunkiem w bezsensowne dni. Ja byłam jego ostoją pośród uciekających ludzi, gdzie mógł na chwilę się zatrzymać i znaleźć spokój podczas burzy.

Alexandre Benois, „Bulwar w Bazylei podczas deszczu”, 1896

Byliśmy dobrymi przyjaciółmi.

Czytaj więcej…

Like it? Share it!

Historia sztuki 2.0 – Co według państwa Carter warto zobaczyć w Luwrze?

-OBUDŹ SIĘ, OBUDŹ! JUŻ WIEM, WIEM, WIEM, WIEM!

-Co się znowu stało, jest trzecia w nocy!

-Już wiem co będziemy dzisiaj robić Jay-Z! Nasz najnowszy teledysk nakręcimy…

-O. Matko.

-… W Luwrze!

*Pilates przy okazji*

Czytaj więcej…

Like it? Share it!

Dziękuję za miłość- opowiadanie

Tamtego wieczoru, tak jak za każdym razem, kiedy woda zagotuje się w starym czajniczku odziedziczonym po prababce, a na niebie pojawi się wielka, srebrzysta kula, pani Mariné usiadła w swoim ulubionym fotelu przed kominkiem. Czekając na dzieci, patrzyła na tańczące płomyki ognia. Zawsze w takich momentach zastanawiała się nad zwinnością i płynnością ich ruchów, która ją hipnotyzowała i jakimś sposobem wprowadzała w stan cudownego spokoju.

Czytaj więcej…

Like it? Share it!

Let’s talk about emotions, czyli jak żyję, czując za dużo #2

Cześć! To znowu Ja, Nadwrażliwiec. Dawno mnie tu nie było, nie? Pewnie myślałeś, że już nie wrócę. Nie no, tak szybko nie da się mnie pozbyć. Jestem trochę jak taka mała, uciążliwa mucha, która się nie odczepi, choćbyś nie wiem jak odganiał i próbował zatłuc. Trochę się po prostu działo ostatnio, wylałam kawę na zeszyt, ulubiony długopis mi się wypisał… Ale cóż, zawsze mogło być gorzej. Tia, jakoś tak wyszło, że coś o tym wiem, jak to jest „gorzej” i z całego serca nie życzę nikomu, kto tego nie rozumie, żeby zrozumiał, bo żeby zrozumieć, trzeba doświadczyć, a lepiej nie doświadczać. Są rzeczy, które dla człowieka powinny pozostać tylko tajemnicą niewartą żadnego zgłębiania.

Teodor Axentowicz- Pod brzemieniem nieszczęścia

Czytaj więcej…

Like it? Share it!

Nauczyłam się kochać noc

Noc? Ciężko powiedzieć. Bywa słodkim zbawieniem, bywa największą zmorą. Zdarza się, że pierwszą rzeczą, którą robię po otworzeniu oczu, jest odliczenie godzin do zmroku, ale równie często waham się wieczorem przed zgaszeniem lampki, bojąc się, że ciemność, zamiast dać mi odpocząć, wykończy jeszcze bardziej, przyciągając sny i myśli w swoim ulubionym kolorze. Czasem chcę, żeby przyszła szybko, szybciej niż zawsze, otuliła swym kojącym jak aksamit mrokiem i zabrała na te parę godzin do krainy spokoju, gdzie cisza opanowała już wszystko. Chce się schować, zatopić w jej objęciach gdzieś na granicy snu i jawy, by przez chwilę dryfować na skraju świadomości, między jednym a drugim. Zapomnieć i zapamiętać na nowo, zasnąć i obudzić się raz jeszcze. Inaczej.

 Edward Munch, „Noc”

Czytaj więcej…

Like it? Share it!

Tam, gdzie przecinają się ścieżki

Zaskakujące jest to, w jaki sposób przecinają się ludzkie ścieżki. W drodze do Krakowa,  na dworcu głównym w Warszawie, po raz kolejny uświadomiłam sobie, jak bardzo czasem nie panujemy nad swoim losem, a w naszym życiu prawie nigdy nie zdarzy się to, czego się spodziewamy. Moje  przejawiające się w każdej podróży roztargnienie tym razem kazało zgubić mi rękawiczkę w tłumie ludzi spieszących się ciągle, wszędzie i na wszystko. A zostało 5 minut do odjazdu. Cudnie. Sama już nie wiem, czy byłam bliższa załamania czy wybuchnięcia śmiechem, kiedy pewien młody chłopak o rudych włosach podbiegł do mnie i wręczył zgubę, trajkocząc tak szybko, że wyraźnie dotarło do mnie jedynie krótkie „Miłego dnia!”. Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, on pobiegł dalej, a ja tylko patrzyłam, jak rozpływa się w tłumie ludzi na peronie, wsiadających do pociągów, które zaprowadzą ich do marzeń… albo donikąd.

Paul Kamiński – In the street

Czytaj więcej…

Like it? Share it!
Starsze wpisy

© 2018 Heart of Art

Theme by Anders NorenW górę ↑